Jakoś nie mogę wykrzesać z siebie nic, aby opisać swoje relacje. Ale mam nadzieję, że w końcu napiszę. Dlatego znów dokonuję rezerwacji notatki na odpowiedni termin...
Tagi: tatry
skomentuj (0)
Tekst ukaże się w najbliższych dniach
skomentuj (1)
Tekst ukaże się w dniu jutrzejszym
skomentuj (0)
 |
W Bieszczady niestety nadal dojazd dla niezmotoryzowanych jest koszmarny. Mimo to wybór stowarzyszeniowego wypadu górskiego padł tym razem na Ustrzyki Górne J Niektóre z nas nigdy tam nie były, inne bardzo dawno temu... Dlatego za cel postawiłyśmy sobie najbardziej spektakularne i znane miejsca: Tarnicę, Połoninę Wetlińską i Caryńską, oraz Krzemieniec. Poza tym Bieszczady mają w sobie czarowny, niepowtarzalny klimat... Chyba nawet ten dojazd ma w sobie urok znany tylko duszy wędrowca :) Bezpośrednim PKS'em z W-wy, bez przesiadek, trwa ok. 11,5 godziny. Pociągiem z przesiadką do PKS'u jeszcze dłużej. Linia kolejowa nie sięga tych okolic...
Ponieważ nie chciałyśmy tracić całego dnia na dojazd, a nasz wyjazd miał trwać jedynie 4 dni, postanowiłyśmy jechać PKS'em nocnym. Zamierzałyśmy w najbardziej możliwy sposób przespać się podczas tej podróży, a rano po zostawieniu rzeczy w naszym zakwaterowaniu, wypiciu herbatek i kawek, po prostu wyruszyć w góry! :) Odjazd o 20:30 z Dworca Zachodniego - już w kroplach deszczu... Chyba każda z nas sprawdzała prognozy pogody. Czwartek ładny, bezdeszczowy, w miarę ciepły - tak akurat na wędrówkę. Piątek już zimny, 13 °C (wyżej w górskich partiach temperatura jest niższa) i trochę deszczowy, ale do przeżycia. Na sobotę i niedzielę przewidywano już bardzo dużo deszczu... Ja jednak do prognoz podchodzę z przymrużeniem oka ;) Trochę wierzę, ale też zakładam, że wszystko się może zmienić w naszym aktualnym polskim klimacie... Jechałyśmy więc z pozytywnym nastawieniem i przekonaniem, że wszystkie szlaki, jakie obrałyśmy za cel, przejdziemy ;)
Abym mogła się wyspać na siedząco i aby głowa mi się nie kiwała, na wypadek gdyby wszystkie miejsca w PKS'ie były zajęte i nie można byłoby np. na dwóch siedzeniach zwinąć się jak kotek do spania, zaopatrzyłam się w piękny, nadmuchiwany kołnierz ;) Dzielnie próbowałam w nim spać, wierzcie mi! Ale efekt był taki, że tylko kark mi się spocił, no i oczywiście było mi w nim do twarzy ;) Głowa może i się nie kiwała, ale nie mogłam się w tym wynalazku ułożyć - ni to w prawo, ni w lewo, ani na boki. Może gdyby to to nie było zrobione z tworzywa nadmuchiwanych materaców wodnych, byłoby miło i dawałoby namiastkę potulnej poduszki... W mojej ocenie jednak zdecydowanie lepiej jest w taką podróż zabrać ze sobą zwykły mały jasiek! ;)
Po północy głosy zaczęły pytać: - "Czy ktoś wie gdzie jesteśmy? Gosia, wiesz?"
- "Hehh, nie - nie wiem" - Gdy wsiadam w jakiś środek transportu, który ma mnie dowieść do celu, a odpowiedzialność za to nie spoczywa na moich barkach, mało mnie interesuje w jakiej miejscowości właśnie jestem. To chyba dobrze, bo pozwalam sobie na relaks, a ten jest nieodzowny w ładowaniu baterii przed górskim wysiłkiem.
c.d.n. – przepraszam za opieszałość w pisaniu, na dniach blog będzie uzupełniony i zmoderowany. Niestety z powodu braku czasu robię to „w kawałkach”
Tagi: podróże, góry, bieszczady, stowarzyszenie kilimandżaro
skomentuj (1)
"Świat był tak duży jak ta dolina. Chodziło się na hale po siano. Dalej nie."
/"Moje życie na krawędzi" Reinhold Messner/
Mój świat kiedyś, dawno temu, ograniczał się do działki. Ale ten świat całkowicie mi wystarczał :) Wyobraźnia zastępowała wszystkie cuda i bogactwa... Od dawna już na działkę nie jeżdżę. Może raz, dwa razy w roku... To wszystko. Przede wszystkim dlatego, że jest to działka cioci. Bardzo ją kocham, ale nie zgadzamy się i przebywając w swoim towarzystwie dłużej niż pół dnia, dochodzi do spięć i kłótni. Po całym tygodniu ciężkiej pracy człowiek nie ma ochoty na spędzanie wolnego czasu w takim klimacie... Ale w miniony weekend przełamałam się i odkryłam, że ja działkę tak naprawdę lubię! Koszenie trawy, pielenie i prace w ogrodzie to fajna sprawa! Nic się nie zmieniło! Jako dziecko to lubiłam, jako nastolatka i jako dorosła osoba również...
c.d.n.
skomentuj (0)